Anima Tempo (2016) – Caged In Memories

Wcale nie falstart

AnimaTempo-CagedInMemories_coverW dzisiejszych czasach z debiutami bywa różnie, a początki Anima Tempo – podobnie jak u innych raczkujących formacji – były długie, mozolne, ale za to bardzo owocne. Meksykanie stawiali swoje pierwsze kroki jeszcze w 2005 roku, gdy działali jako progresywny cover band Caustica X. Cztery lata później postanowili spróbować swoich sił jako niezależna grupa, nagrywając swoje premierowe demo Alas de Cristal. Wtedy też uformował się – niezmieniony po dziś dzień – skład Anima Tempo, który prezentuje się następująco: Gian Granados (śpiew, gitara), Dante Granados (gitara prowadząca, klawisze), Daniel González (gitara, growl), Pedro Vera (bas) oraz Antonio Guererro (perkusja). Panowie grali wtedy progresywny death metal z elementami muzyki filmowej, a piosenki śpiewane były również w języku ojczystym. Pierwszy zarys ich premierowego longplaya powstał w 2011 roku jako demo Caged In Memories, na którym znalazła się także odświeżona wersja utworu Alas de Cristal. Na tę kompozycję natknąłem się kilka lat temu na YouTube i od razu spodobało mi się to, że wokalista śpiewa po hiszpańsku. Od tego czasu wiele się zmieniło. Formacja zaliczyła występy m.in. z Seventh Wonder, Amoral czy Between The Buried And Me, a ich debiutancki materiał trafił w bardzo dobre ręce. Za produkcję Caged In Memories odpowiada Nick Sampson, który współpracował wcześniej z takimi grupami jak: Asking Alexandria, Emmure czy Born of Osiris.

Pod kątem realizacji album robi dobre wrażenie. Materiał brzmi energicznie i nowocześnie, a jego jedyną wadą jest plastyczność. Straty w naturalnej prezencji wyraźnie słychać w stonowanych fragmentach, którym chwilami brakuje luzu i przestrzeni. Są to jednak mało znaczące drobiazgi. Wyżej wspomniane odniesienia do muzyki filmowej znalazły się już w Last Awakening, będącym energicznym wprowadzeniem do albumu, natomiast dynamiczne orkiestracje nabierają barw na poprzedzającym Confessions. To bardzo dobra kompozycja, w której na pierwszy plan wyłaniają się ciężkie gitary i polirytmiczne partie. Art Of Deception zaskakuje elektro-fusionowym wejściem, by potem przerodzić się w przebojowy, pełen instrumentalnych popisów, utwór. Ballada Scarlet Angel spełnia swoją rolę – jest melodyjna, przebojowa, ale chwilami wydaje się zbyt przeładowana (szczególnie w partiach solowych). Świetnie wypada tam Gian Granados, który nie bez powodu określany jest meksykańską inkarnacją Tommy’ego Karevika (Kamelot, Seventh Wonder). Instrumentalnych ewolucji na Behind The Gates Of New-Come nie powstydziliby się panowie z Dream Theater – kompozycja sprawnie prezentuje techniczny warsztat Anima Tempo. Cellophane Eyes to najbardziej metalowy utwór na płycie. Orientalny wstęp szybko zostaje uzupełniony growlem oraz ciężkimi riffami, a całość dopinają imponujące solowe popisy (szczególnie Dantego Granadosa). Jak przystało na rasową progmetalową formację, na płycie nie mogło zabraknąć epic songu. Tytułowy 17-minutowy Caged In Memories to wizytówka zespołu, sprawnie łącząca w sobie wszystkie wykorzystane koncepcje. Doskonała symbioza agresji i melodii, uzupełniona podniosłymi orkiestracjami – niejedni wyjadacze gatunku mogą już teraz poczuć się zagrożeni.

Każdy zespół chciałby mieć taki start, na jaki pozwolił sobie Anima Tempo. Caged In Memories to album dopracowany i do końca konsekwentny w swoim założeniu, który wpisuje się w nowoczesne formy prog metalu. Grupa pracowała nad swoim debiutem cztery lata i słychać to zarówno na płaszczyźnie kompozycyjnej, jak i realizacyjnej – pomimo imponującego warsztatu każdego z muzyków, materiał nie wydaje się wymęczony. Mamy do czynienia ze skonkretyzowaną wizją, umiejętnie łączącą w sobie melodyjne formy death metalu z progresem, która – miejmy nadzieję – będzie rozwijana na kolejnych wydawnictwach.

Jedyną obawą może okazać się poprzeczka, jaką Meksykanie postawili sobie po premierze. Przy obecnych warunkach jest ona do przeskoczenia, ale wymaga to pracy, zaangażowania i poszerzenia horyzontów muzycznych. Caged In Memories nie jest idealna, nie wszystkie pomysły wykorzystane na płycie okazały się trafione (brak wyrazistej ballady, zbyt plastyczna produkcja), ale mimo tych wad jest to jeden z najbardziej imponujących progmetalowych debiutów ostatnich lat. Dobry dowód na to, że cierpliwość popłaca.

Łukasz ‚Geralt’ Jakubiak

Advertisements

Dodaj komentarz / Add comment

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s