Gnieworuń lub Toruńkowo czyli pofestiwalowe przemyślenia

Prawie dwa tygodnie minęły a ja chciałbym się podzielić z Wami Drodzy Czytelnicy moją opinią na temat naszego muzycznego święta.

LOKALIZACJA

IMG_0663Fosa Zamkowa w Toruniu położona jest bardzo malowniczo a do tego w samym sercu miasta. W bardzo bliskiej odległości mamy parkingi i różnego rodzaju punkty gastronomiczne. Każdy znajdzie coś dla siebie. Dodatkowo co dało się zauważyć pojawiali się w pobliżu fosy nieśmiało ludzie, którzy zachęceni usłyszanymi dźwiękami przysiadywali na murach aby choć przez chwilę delektować się muzyką. Spowodowało to, że podczas koncertu Karnataki mieliśmy chyba rekord frekwencji w całej historii festiwalu. Oczywiście żeby nie było tak słodko to trzeba powiedzieć, że w porównaniu do gniewkowskiego Parku Wolności w Fosie brakowało miejsc do siedzenia. Publiczność często siadała na niedużych fragmentach trawy lub pod samymi murami. Rozwiązaniem byłyby chociaż leżaki, które ostatnio pojawiają się coraz częściej w centrach dużych miast. Bardziej kosztownym rozwiązaniem mogłyby być dywany z trawy ale nie przypuszczam żeby miasto zdecydowało się na tego typu przedsięwzięcie.

Niestety największym minusem tego miejsca jest sąsiedztwo budynków mieszkalnych. Następstwem tego stanu rzeczy są ograniczenia czasowe co w przypadku koncertów nie wpływa dobrze na odbiór. Właśnie z tego powodu żałuję, że nie udało się usłyszeć przepięknego „New World” AnVision (wiem że koncert trwał 4 godziny ale ten utwór ma w sobie to „coś” co wśród tych murów byłoby jeszcze bardziej spotęgowane) czy dłuższego setu Władysława Komendarka zachwycającego swą kosmiczną grą. Do tego jeszcze oczywiście mieszkańcy (szczególnie Ci starsi), którzy nie są szczęśliwi gdy tego typu imprezy zakłócają im życie codzienne. Sam byłem świadkiem gdy jedna starsza Pani przyszła z pretensjami, że nie życzy sobie żeby było tak głośno. Oczywiście nic nie mogła na to poradzić ponieważ organizatorzy mieli pozwolenie od miasta. W Gniewkowie nie było nigdy tego problemu.

MUZYKA

IMG_1371Bo to ona królowała w ciągu tych pięknych trzech dni festiwalu. Trzeba przyznać, że każdy z zespołów wniósł coś od siebie do tego muzycznego weekendu. Utwory z nowej płyty AnVision („I’m Gone Away” czy „Private Paradise”) oraz genialne covery („Another Day” i rewelacyjny finał – “Paranoid”), ich goście – Arlon (przejmujący „The Odd Theater”) i Animations (energetyczne „łojenie” przez cały set) to były główne dania pierwszego dnia. Kolejny dzień zdominowała Karnataka, która zagrała według mnie jak na razie najlepszy koncert w Polsce w roku 2016 z nieoczekiwanym finałem jakim było wykonanie utworu „Kashmir” z repertuaru Led Zeppelin. Do tego na deser był jeszcze elektroniczny świat Władysława Komendarka. Świetne wrażenie pozostawiły po sobie również pozostałe zespoły, które wystąpiły tego dnia. Ostatni dzień już typowo w rodzimym klimacie to: rewelacyjny dwuczęściowy występ zespołu Retrospective (już zacieram ręce w oczekiwaniu na nowy krążek), instrumentalny majstersztyk w wykonaniu Brain Connect, energetyczny Keep Rockin’ („Seven Past Midnight” i nowy utwór śpiewany po polsku to moi faworyci) i jeszcze równie ciekawy występ zespołu Love de Vice, który nową płytą „Pills” może sobie zaskarbić serca wielu nowych słuchaczy. Dla mnie jednak najważniejszym punktem występu tego zespołu był genialny „długas” z ich repertuaru jakim jest „Letter in A Minor”, który jest w moim osobistym katalogu najlepszych utworów wszechczasów.

IMG_2296Same zespoły nie mogą również narzekać bo z tego co widziałem płyty sprzedawały się jak świeże bułeczki. Wiele z nich wyprzedało się podczas tego festiwalu. I to jest dodatkowy plus miejsca, w którym odbywał się festiwal bo naprawdę przychodzili ludzie, którzy z zachwytem słuchali a w konsekwencji nabywali wydawnictwa zespołów dziwiąc się niejednokrotnie, że muzyka, którą słyszą jest wykonywana przez rodzimych wykonawców. W tej kwestii na całej linii Toruń pokonał Gniewkowo.

ORGANIZACJA

Tutaj w sumie powinno być krótko. Bo nie za bardzo się do czego przyczepić. Jedynie brak jakiegoś małego cateringu na terenie fosy można uznać za niedociągnięcie lecz jak się dowiedziałem nie była to wina organizatorów. Na pewno na przyszły rok trzeba jeszcze przygotować szczegółowy rozkład jazdy na poszczególne dni bo często padały pytania od przechodzących ludzi, które z zespołów i o jakiej godzinie wystąpią. No i jeszcze kwestia koszulek bo jednak liczba męskich w rozmiarze M w ilości 7 sztuk to jednak trochę za mało. Ale i tak większość z nich sprzedała się w ciągu całego festiwalu. Fosa dla fotografów była ogromna i bardzo przyjemnie i bez przeszkód można było w niej robić zdjęcia nikomu nie wchodząc w kadr a i publiczność za barierkami nie mogła narzekać na jakieś notoryczne zastawianie im widoku na występujących artystów.

IMG_2347Dźwiękowo też było bardzo dobrze choć według mnie jak i innych obserwatorów w pierwszym dniu było zdecydowanie za głośno a do tego akustyka murów potęgowała fale dźwiękowe co w rezultacie mogło zakłócić odbiór muzyki. Lecz akustycy poszli po rozum do głowy i delikatnie obniżyli poziomy głośności. Przez dwa pozostałe dni dźwięk już był bardziej stonowany a nie pogarszało to końcowego efektu.

Najbardziej jednak uderzyła mnie kwestia ochrony imprezy. Rozumiem, że każdego dnia koncerty się trochę przeciągnęły lecz nie było to więcej niż pół godziny. A panowie z ochrony gdy minęła godzina ich pracy dokładnie co do sekundy (w piątek i sobotę o 23 oraz w niedzielę o 22) po prostu zebrali się i poszli do domu. Rozumiem, że skończyli dniówkę ale gdyby tak coś się stało to mogliby mieć ludzi na sumieniu. Na szczęście jednak żadne incydenty nie miały miejsca jednakże na przyszłość dobrze byłoby dogadać z firmą ochroniarską aby ich przedstawiciele zostali do końca imprezy i jeszcze chwilę po aby ludzie spokojnie mogli się porozchodzić w swoją stronę.

Myślę, że sami zainteresowani czyli członkowie Stowarzyszenia „Progres” też mogą poczuć ulgę bo wiele lat walczyli w Gniewkowie o organizację festiwalu i mieli „pod górkę”. A tutaj z otwartymi ramionami przyjął ich Toruń i myślę, że do tego zwróciło im się to z nawiązką. Zobaczymy więc jakie będą decyzje lecz przypuszczam, że duży sukces spowoduje, że w przyszłym roku też członkowie stowarzyszenia zdecydują się na to miejsce.

PODSUMOWANIE

IMG_3260Zapytasz więc Drogi Czytelniku czy jest to bardziej Gnieworuń czy Toruńkowo. Dla mnie jest to nowa jakość, nowa era dla festiwalu. To jest Toruń ze szczyptą Gniewkowa a dokładnie jego atmosfery. Bo choć może nie jest już tak rodzinnie jak poprzednio to na pewno może tak być. Wystarczy pomyśleć o miejscach siedzących dla widowni. I nie będzie tu problemu, że ludzie nie będą chcieli podjeść pod scenę bo Ci którzy kochają muzykę to wstaną i zjawią się pod barierkami. Według mnie sama impreza to duży sukces tak organizacyjny jak i muzyczny. I raczej mylą się Ci, którzy twierdzą, że festiwal wróci w przyszłym roku do Gniewkowa bo tak naprawdę nie ma po co. Skoro miasto nie chce tego festiwalu i nie będzie go starało się odzyskać to po co robić komuś na przekór. Nie warto w tym wypadku walczyć z wiatrakami. Wystarczy zapytać zespoły czy wolą zagrać na pięknej scenie z dobrą akustyką i dużym popytem na płyty czy też w mieścinie gdzie może 3-4 nowe osoby się pojawią i jeszcze będą psioczyć, że to czy tamto jest złe. Odpowiedź jest oczywista. Dlatego też ja również uważam, że festiwal nie stracił na zmianie miejsca a powiem więcej zyskał i to w oczach zespołów, prasy jak i publiczności. I wierzę, że za rok znowu spotkamy się w Fosie Zamkowej w Toruniu na kolejnym XI Festiwalu Rocka Progresywnego im. Tomasza Beksińskiego.

Reklamy

Dodaj komentarz / Add comment

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s