Lizard – Mega Club, Katowice, 2.12.2016

To była jak zwykle ogromna przyjemność oglądać „jaszczurzą” ekipę na scenie. I do tego przed taką gwiazdą jakim jest zespół Uriah Heep. Panowie zagrali niecałą godzinkę wypełnioną materiałem przekrojowym ze swojej dyskografii. Zakończyli jak to mają w zwyczaju genialną wersją „21 Century Shizoid Man”. Lizard jak dało się słyszeć podczas katowickiego koncertu nie schodzi poniżej pewnego poziomu co jest zauważalne na każdym kroku. Genialny Daniel Kurtyka na gitarze, wspaniały Damian Bydliński na wokalu i świetnie prezentujący się Paweł, Janusz oraz Mariusz na pozostałych instrumentach to bardzo dobrze zgrana paczka z Bielska-Białej. A już niedługo ponownie wyruszają w trasę wraz z Wishbone Ash. Życząc powodzenia jednocześnie zapraszam na kilka moich zdjęć z supportowego występu w Mega Clubie.

Profesorskie reminiscencje: Stali bywalcy tamtych prywatek…

img_4163_msPrzez kilka miesięcy kończącego się roku zwiedzający Muzeum Historii Miasta Łodzi mieli okazję podziwiać wystawę czasową przypominającą czasy świetności łódzkiego przemysłu radiofonicznego. W Łódzkich Zakładach Radiowych „Fonica” przez blisko 50 lat powstawały m.in. odbiorniki radiowe, gramofony, wzmacniacze, odtwarzacze płyt kompaktowych. Zbiór kilkudziesięciu urządzeń audio produkowanych przez Fonikę pochodzący przede wszystkim od prywatnych kolekcjonerów stanowił główną część wystawy. Oprócz tego, można było się zapoznać z archiwalnym dokumentami oraz materiałami reklamowymi zakładów.

Marek J. Śmietański

PS. Serdecznie dziękujemy Muzeum Miasta Łodzi, w szczególności kuratorowi wystawy Tomaszowi Kochelskiemu, za zgodę na wykonanie zdjęć…

Jacek Kawalec śpiewa Joe Cockera – Hybrydy, Warszawa, 10.12.2016

W listopadzie na naszych łamach zapowiadaliśmy niezwykły koncert, który poświęcony został zmarłemu 2 lata temu Joe Cockerowi nazywanemu mistrzem coverów. W żadnym wypadku nie jest to jednak zarzut, bo niemal każdy z utworów, który brał na warsztat, stawał się hitem dopiero w jego interpretacji. Jacek Kawalec – aktor filmowy, teatralny i dubbingowy – kilka miesięcy temu wpadł na pomysł, aby uczcić pamięć angielskiego wokalisty, przedstawiając wraz z 9-osobowym zespołem największe przeboje Anglika w interpretacjach jak najbardziej… zbliżonych do oryginału. Jak osobiście opowiedział nam w wywiadzie (który można tu przeczytać), stara się nie tylko śpiewać Joego, ale również go grać. Publiczność, która licznie wypełniła warszawskie Hybrydy, usłyszała kilkanaście brawurowo wykonanych piosenek z Unchain My Heart, Don’t Let Me Be Misunderstood, Summertime In The City, Chain Of Fools i oczywiście With A Little Help Of My Friends na czele.

Aby zadość uczynić obowiązkom dziennikarskim, wspomnimy, że instrumentalnie Jacka wspomagali: Krzysztof Kurzepa (gitara), Krzysztof Patocki (perkusja), Artur ‚Blondas’ Daniewski (bas), Michał Niewiadomski, Piotr Sławiński i Sylwester Schönfeld (sekcja dęta) oraz Dominika Sitarczuk, Edyta Strzycka (chórki) i Julia Chmielnik (chórki, klawisze i akordeon).

Marek J. Śmietański

PS. Dziękujemy firmie Music Art Creation za akredytację foto, a klubowi Hybrydy za zaufanie i wręczenie foto-passa, zanim lista akredytacji dotarła na bramkę 😀

Uriah Heep – Mega Club, Katowice, 2.12.2016

W moim osobistym katalogu wielkich zespołów w historii rocka Uriah Heep zajmuje miejsce w ścisłej czołówce. Równocześnie wielkim marzeniem było zobaczyć choć raz ten zespół na żywo. Mick Box i jego czwórka kompanów ostatnio uwielbiła sobie polską ziemię i bywa na niej częściej. Była to już druga z rzędu wizyta w naszym kraju brytyjskich weteranów rocka. I tym razem wybrali Katowice na jeden z przystanków. A mnie udało się być na tym koncercie i posłuchać a także zarejestrować kilka ujęć z tego ważnego dla mnie wydarzenia.

Dwa słowa na temat występu… Było dynamicznie, rytmicznie, gorąco (jak to w MegaClubie) i nostalgicznie. Miło jest posłuchać tak wielkich przebojów jak Gypsy, Lady in Black, Easy Livin’ i ponadczasowe July Morning. Mick Box ma niesamowitą parę w rękach a jego Carparelli zionie muzycznym ogniem gdy wydobywa się z niego każdy riff. Do tego niesamowity i energetyczny Bernie Shaw, który śpiewa czysto i ma rewelacyjny kontakt z publicznością. Pozostali muzycy dopełniają tę świetnie prezentującą się na scenie machinę. I cóż z tego, że tylko Mick Box pozostał z oryginalnego składu. Najważniejsze jest szerzenie i propagowanie tak pięknej muzyki aby młode pokolenie mogło na równi z nami cieszyć się tymi pięknymi dźwiękami.

Serdeczne podziękowania dla Mirka Kozika i jego Cinematographer Productions za akredytację na ten wieczór.

Rok 2016 w Lynx Music

LynxMusic_logoCo roku w grudniu będziemy starali się przedstawiać płyty wydane w mijającym roku przez niezależną firmę fonograficzną Lynx Music, której szczerze kibicujemy.  Dotychczas w krakowskim studio nagraniowym zrealizowano już ponad 300 albumów długogrających i ponad 500 demówek… Rok 2016 zaowocował 10 albumami studyjnymi i jednym koncertowym oraz 4 wznowieniami na winylach.

lynxmusic2016Poniżej w kolejności alfabetycznej krótko opisujemy te wydawnictwa, opierając się o materiały promocyjne dostarczone przez wydawcę. Niestety nie mieliśmy w redakcji czasu jeszcze ze wszystkimi się zapoznać… Czytaj dalej Rok 2016 w Lynx Music

Jacek Kawalec – wywiad

Muzyczne twarze Jacka Kawalca

img_7790_msJacek Kawalec do niedawna był znany głównie jako aktor teatralny, filmowy i dubbingowy. Od pewnego czasu jest również aktywny wokalnie, choć wcale nie jako śpiewający aktor. Przed koncertem Niezapomniany Joe Cocker w warszawskim klubie Hybrydy specjalnie dla Music in the Lenses Jacek udzielił wywiadu, który miał trwać 10 minut…

Z góry uprzedzam, że na pewno nie zadam pytań, na które odpowiadałeś już wielokrotnie. Ponieważ w redakcji uważamy, że muzyka jest najważniejsza, to nie padną w tym wywiadzie żadne tytuły związane z telewizją, chyba że sam je wspomnisz 😉

Czytaj dalej Jacek Kawalec – wywiad

Julia Pietrucha – Wytwórnia, Łódź, 30.11.2016

Julia Pietrucha jest doskonałym przykładem, że jak się bardzo chce, to można…. Jakiś czas temu aktorka nagle porzuciła plan filmowy i wyjechała na kilka miesięcy do Azji. Egzotyczna wyprawa była ostateczną inspiracją do nagrania płyty, która ukazała się w kwietniu tego roku pod tytułem Parsley (czyli Pietrucha po angielsku). Łódzki koncert był taki jak i płyta – kipiał różnorodnością. Publiczność, która niemal wypełniła Wytwórnię usłyszała i ballady (choćby We Care So Much czy In Me), i żywe, skoczne kompozycje (zadziorny Stand Still bądź kabaretowy Ship Of Fools). Niestety, prawdopodobnie ze względu na rejestrację koncertu na DVD, Julia przez dłuższy czas była spięta i niektóre zapowiedzi bądź dialogi z skrzypkiem robiły wrażenie nieco sztucznych. Na szczęście im bliżej było końca, tym atmosfera robiła się coraz swobodniejsza. Bogate aranżacje (skrzypce, kontrabas i wiolonczela) i emocjonalny, a zarazem ciepły i zrównoważony wokal stworzyły niepowtarzalny klimat ucieczki od codzienności…

Marek J. Śmietański

PS1. Dziękujemy klubowi  Wytwórnia za akredytację foto.
PS2. Niestety fotografom nie ułatwiono pracy – zdjęcia można było robić jedynie z daleka, z lewej strony sceny, na dodatek widoczność zasłaniały nie tylko wysięgnik z kamerą, który poszedł w górę, gdy minął czas na foto, ale i inne przeszkody…

img_7049_ms