Musical Testimony 13 – Trey Gunn

Siedem śmiertelnych grzechów, siedem dróg do zwycięstwa, siedem diabelskich ścieżek do nieba…*

p13-1_covgunnTREY GUNN – amerykański basista, wirtuoz Chapman stick i warr guitar, najbardziej znany jest jako były członek King Crimson (w latach 1994-2003). Zanim został przyjęty do zespołu Roberta Frippa, był jego uczniem i brał udział w wielu nagraniach jego Crafty Guitarists. W King Crimson stanowił basowe ogniwo podwójnego trio wraz z Tony Levinem. Jego grę słychać na czterech płytach studyjnych oraz kilku koncertowych, w szczególności na zestawie, który ukazał się pod wspólnym tytułem The ProjeKcts. Oprócz wydania kilkunastu albumów solowych we współpracy z różnymi instrumentalistami, wziął udział w nagraniach takich wykonawców jak m.in. Steven Wilson, David Sylvian, John Paul Jones, Toyah Willcox, Sean Malone, Jerry Marotta oraz zespołów Gordian Knot i Puscifer.

Niestety, Trey Gunn nie znalazł czasu, aby umotywować swoje wybory (czytać: przedstawienia konkretnych dowodów w ramach swojego przesłuchania). Ponieważ doświadczyliśmy już tego w przypadku Billy’ego Sherwooda, w żadnym wypadku nie zrzucamy winy  na „trzynastkę”. I znów redaktor prowadzący, pomny swojej odpowiedzialności za cykl, podjął się napisania kilku komentarzy na temat wybranych albumów. 

Album, który zabrałbyś na bezludną wyspę (zaczynamy raczej dość tradycyjnie, tak na rozgrzewkę) …
p13-2_covcoltrane John Coltrane A Love Supreme (1965)
A Love Supreme, która jest uważana za jedną z najważniejszych płyt w historii jazzu, zawiera raptem 33 minuty i 2 sekundy muzyki, ale za to jakiej. Jest to czteroczęściowa suita, stanowiąca ukoronowanie duchowego nawrócenia Coltrane’a. Nie znajdziemy tu jednak popadania w przesadę w zakresie mistyki czy ezoteryki. Jest to płyta unikat, płyta, na której niezwykle trudno znaleźć słabe punkty, płyta, która stanowi muzyczne credo artysty, płyta, na której zarówno zaplanowane dźwięki, jak I te improwizowane są najwyższej klasy. Nic dodać, nic ująć…

Album, który mógłbyś sobie zaserwować jako przysłowiową poranną kawę (małe przebudzenie, choć jednak nie trzęsienie ziemi, ale emocje powinny rosnąć) …
p13-3_covpart Arvo Pärt Für Alina (1976)
Estoński kompozytor muzyki klasycznej i religijnej Arvo Pärt w latach 70-tych stworzył technikę nazywaną tintinnabuli (zw. dzwoneczkową) inspirowaną muzycznymi tradycjami średniowiecza i renesansu. Polega ona na zbliżaniu się i oddalaniu – niczym poruszający się dzwoneczek – od stałego centrum brzmieniowego. Dla Aliny jest jednym z siedmiu utworów, które Arvo wykonał w 1976 roku podczas koncertu w Tallinie prezentującego właśnie styl tintinnabuli. Oficjalnie kompozycja została wydana przez ECM dopiero w 1999 roku na albumie Alina, który zawiera jej dwie niespełna 11-minutowe wersje wykonane przez pianistę Alexandra Maltera oraz kilka wariantów innej kompozycji Pärta Spiegel im Spiegel (wszystkie nagrania pochodzą z 1995 roku). Na pierwszy rzut oka 😉 kompozycja wydaje się prosta, ale prostota ta jest bardzo zwodnicza i stanowi wyzwanie nawet dla dobrych pianistów, wymagając równowagi harmonicznej i zachowania symetrii.

Album, w którego nagraniu miałeś swój udział, jednak po który sięgnąłbyś w ostatniej kolejności (żeby całość nie wypadła za słodko)…
p13-4_covsylvianfrippDavid Sylvian & Robert Fripp Damage (1994)
Płytę Damage można nazwać albumem w dosłownym znaczeniu tego słowa, ponieważ została wydana na krążku CD z domieszką 24-karatowego złota, w pudełku obciągniętym materiałem i z 32-stronicową książeczką, co w latach 90-tych było jeszcze ewenementem. Jest to materiał koncertowy z trasy Sylviana i Frippa zorganizowanej po wydaniu w 1993 roku ich wspólnej studyjnej płyty The First Day. Znajdziemy tam również kilka utworów z bodajże najbardziej znanej płyty solowej Sylviana Gone To Earth (1986). Album przy pierwszym przesłuchaniu robi wrażenie niespójnego – zawiera delikatne pasaże gitarowo-klawiszowe, ostre dźwięki gitary stanowiące tło dla zawodzącego głosu Sylviana oraz typowe dla płyt koncertowych z udziałem Frippa eksperymenty  dźwiękowe. Ale mimo wszystko to nie jest znaczący zarzut, a inne można zignorować…

Album, z gatunku tych niedoścignionych ideałów, w ponownym nagraniu którego wziąłbyś udział bez zastanowienia (takie płytowe Marchewkowe pole czyli wszystko się może zdarzyć)
p13-5_covxtcXTC English Settlement (1982)
Piąty album studyjny angielskiej grupy lokującej się na pograniczu nowej fali i rocka alternatywnego. Wydany jako podwójny winyl zawiera bardzo dojrzałą muzykę, jednocześnie pełną rozmachu, choć znacznie spokojniejszą niż poprzednie wydawnictwa XTC. Tekstowo oczywiście jest zaangażowany politycznie jak u większości wykonawców ery post-punkowej. Płyta dotarła do 5. miejsca listy bestsellerów w Wielkiej Brytanii. Wskutek kłopotów zdrowotnych współzałożyciela Andy’ego Partridge’a zespół przerwał trasę promującą album i już nigdy na nią nie powrócił, choć nie zaprzestał działalności nagraniowej, wydając do 2000 roku siedem płyt studyjnych jako XTC i dwie pod nazwą The Dukes od Stratospheres.

Album, którego nie chciałeś słuchać wczoraj, ale chętnie posłuchasz jutro (szczerze wyznaję winy swoje) …
p13-6-covZappa
Frank Zappa Apostrophe (1974)
W niezwykle bogatym dorobku Franka Zappy tej płyty nie sposób przeoczyć. Po pierwsze jest to album, który odniósł największy sukces komercyjny w USA, docierając do 10. miejsca listy Billboard 200, po drugie – strona A wydania winylowego zawiera satyryczną rock operę, której treść balansuje na granicy dobrego smaku. Opowiada mianowicie o Eskimosie, który oślepł po spożyciu śniegu nasączonego moczem psa husky. Gitarowe rockowe szaleństwa osadzone w jazzowej konwencji połączone z charakterystycznym podejściem do przełamywania wszelkich ograniczeń to może zbyt prosty opis zawartości płyty, ale za to dobrze oddający idee Zappy. Razić może nieco przytłumione i niejednolite brzmienie, jednak znacząca porcja muzyki to improwizacje w studio, poza tym nagrania pochodzą z różnych lat z okresu 1970-74.

Album, który w szczególny sposób Cię zaskoczył (Zdziwienie, zaskoczenie to początek zrozumienia. To specyficzny i ekskluzywny sport i luksus intelektualistów.”**)
p13-7_covkingcrimsonKing Crimson Lark’s Tongues In Aspic (1973)
Lark’s Tongues In Aspic to pierwszy album studyjny Karmazynowego Króla nagrany przez całkowicie wymieniony przez Roberta Frippa skład. Saksofon i flet zostały zastąpione skrzypcami Davida Crossa, zniknęły orkiestracje, za to pojawiło się mnóstwo egzotycznych instrumentów perkusyjnych Jonathana Muira, perkusja Billa Bruforda brzmiała wreszcie jazzowo (czego nie mógł się doczekać w Yes), bas dzięki grze Johna Wettona wyszedł w końcu z cienia, a gitara Frippa nabrała rockowej mocy. I tyle… Kolejna płyta, która zależy do kanonu, co pozwala więcej o niej nie pisać 😀

(na koniec możesz pofantazjować, ile dusza zapragnie) Album marzeń nagrałbyś z …
p13-8_covbjork… Bjørk.

Przesłuchiwał i redagował notki: Marek J. Śmietański

*) Parafraza początku utworu Moonchild Iron Maiden z płyty Seventh Son of A Seventh Son (1988);
**) Cytat z Buntu mas (1929) hiszpańskiego filozofa i pisarza Jose Ortegi y Gasseta.

Inne wywiady z cyklu Musical Testimony można znaleźć tutaj.

Reklamy

Dodaj komentarz / Add comment

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s