Wszystkie wpisy, których autorem jest Angelus

Coś się kończy, coś się zaczyna…

Moi mili w dniu dzisiejszym Music in the Lenses przestaje istnieć. Były to fantastyczne dwa lata podczas których wiele się nauczyłem i dzięki tej stronie mogłem fotografować wiele ciekawych gwiazd muzyki tak polskiej jak i zagranicznej. Szczególne podziękowania składam na ręce Marka za to, że mogliśmy ten czas współpracować.

Co dalej… zobaczymy jednkaże spodziewajcie się nowych informacji już niebawem.Na razie z głębi serca zapraszam Was wszystkich na niezwykły weekend w przepięknym Toruniu, gdzie w najbliższy weekend odbędzie się święto fanów rocka progresywnego czyli 11 Festiwal Rocka Progresywnego im. Tomasza Beksińskiego. I ja tam będę wspierając tę inicjatywę jak robię to od 3 lat. Do zobaczenia!!!

Michał „Angelus” Majewski

Dziś oficjalnie potwierdzamy, że po 2 latach wspólnej działalności postanowiliśmy zamknąć serwis. Opublikowaliśmy przez ten czas blisko 150 fotorelacji i relacji oraz wiele innych tekstów. Nasze zdjęcia pojawiły się nie tylko w internecie, ale również w drukowanej prasie muzycznej, książeczkach płyt DVD i na plakatach.

Nieraz miałem okazję robić zdjęcia na tym samym koncercie razem z Michałem, któremu niniejszym dziękuję za wspólną pracę. Dziękuję również wszystkim, którzy nam pomogli – organizatorom koncertów i współpracownikom, a przede wszystkim Wam – widzom i czytelnikom, bo bez Was ta strona nie miałaby sensu istnieć. Do zobaczenia… Gdzieś… Kiedyś… Na koncertach, bo trudno nam bez nich żyć 🙂

Marek ‚Grendel’ Śmietański

Coś się kończy, coś się zaczyna…

Reklamy

Sounds Like The End Of The World – Mega Club, Katowice 27.04.2017

Już dokładnie za tydzień na zakończenie „Towards The Blue Horizon” Tour zespołu Riverside w krakowskim teatrze Łaźnia Nowa ponownie jako support wystąpi gdański post-rockowy kolektyw Sounds Like The End Of The World. Panowie z koncertu na koncert prezentują się coraz lepiej a płyta „Stories” zbiera bardzo pozytywne recenzje. Z obserwacji po koncercie w Mega Clubie widać było, że nowy album cieszył dużą popularnością co było pokłosiem świetnego występu podczas tego wieczoru. Nadal nie mogę wyjść z podziwu co na swojej gitarze wyprawia Wojtek Kowal, który tworzy szalone dźwięki przyprawiające mnie o ciary na plecach. Poniżej prezentuję kilka zdjęć z tego występu. Niestety ciężko było coś interesującego uchwycić dlatego też tym razem tylko mini galeria. Niemniej jednak serdecznie zapraszam.

Lion Sheperd – Mega Club, Katowice, 27.04.2017

Czas nadrobić zaległości. Pierwszą z nich jest galeria z występu świetnego supportu, którym był koncert zespołu Lion Sheperd przed Riverside. W katowickim Mega Clubie Panowie zaprezentowali się bardzo dobrze prezentując dużo nowego materiału z nadchodzącego albumu, który na dniach będzie miał swoją premierę. Następca rewelacyjnego „Hiraeth” będzie miał swoją premierę 26 maja. Album „Heat” będzie kontynuować drogę jaką zespół obrał na debiucie, czyli będzie to progresywny rock z dużą dawką orientalnych wstawek. Muszę przyznać, że po wysłuchaniu kilku nowych utworów z niecierpliwością czekam na „Heat”. Poniżej natomiast zapraszam na kilka zdjęć z katowickiego koncertu.

Riverside – Mega Club, Katowice, 27.04.2017

Dokładnie tydzień temu zespół Riverside i jego „Towards the Blue Horizon Tour” pojawił się w katowickim Mega Clubie. Po bardzo emocjonalnym występie w warszawskiej Progresji przyszedł czas na pierwszy z koncertów na nowej trasie. I muszę przyznać, że nadal chwytam się za serce słuchając wykonania utworu tytułującego ten tour. Dla mnie nowym odkryciem i ulubionym utworem z tego koncertu jest „Caterpillar and the Barbed Wire” który zabrzmiał tak wyraziście w czwartkowy wieczór.

Dało się zauważyć, że Panowie od warszawskiego koncertu bardziej się zgrali. Maciej Meller świetnie wkomponował się w zespół i naprawdę godnie zastępuje Piotra Grudzińskiego. Trzymam kciuki za europejską trasę. A my widzimy się znowu w Krakowie. Poniżej zapraszam na galerię z tego występu.

Riverside – spotkanie z zespołem w katowickim Empiku, 27.04.2017

Ostatni raz w katowickim Empiku zespół Riverside zawitał podczas „New Generation Tour” w 2013 roku. Tak samo jak wtedy spotkanie to poprzedzało koncert w Mega Clubie. Jednakże trzeba przyznać, że ilość osób od tamtego czasu się podwoiła. Spotkanie może nie należało do najbardziej spontanicznych lecz ja zawsze traktuję takie spotkania jako możliwość podpisania płyt czy książek i uściśnięcie dłoni artystom. Poniżej zapraszam na mini galerię z tego wydarzenia.

Art of Illusion – Leśniczówka, Chorzów, 25.3.2017

Wielkimi krokami zbliża się premiera drugiego longplay’a bydgoskiego zespołu Art of Illusion, który aktualnie promuje nowy singiel „Devious Saviour”. Pięknie wydany można było zakupić między innymi podczas sobotniego koncertu w chorzowskiej Leśniczówce. Godzinny koncert zabrzmiał bardzo soczyście a najlepiej zaprezentował się w ten wieczór genialnie uderzający za setem perkusyjnym Kamil Kluczyński. Reszta świetnie się uzupełniała a nowe utwory zapowiadają, że będzie jeszcze lepiej niż na debiucie. Poniżej zapraszam na prawie w całości czarno – białą podróż fotograficzną.

Ayden – OK Andaluzja, Piekary Śląskie, 3.3.2017

Poznański kwartet Ayden, który jest na początku swej muzycznej podróży ujął mnie swoją skromnością i otwartością wobec publiczności. Panowie jednak we wspaniałym stylu zaprezentowali się w piekarskiej Andaluzji. Ich muzyka to piękny post-rock inspirowany dźwiękami m.in. Tides from Nebula. Zresztą partie gitarowe były nagrywane w  studiu członków tegoż zespołu. Na pewno z zaciekawieniem będę obserwował ich karierę. Na tę chwilę mogę powiedzieć, że debiutancki album „Identity” jest nie tylko interesujący z zewnątrz ale i jego wewnętrzna, muzyczna zawartość ma duży potencjał. Dla mnie ta płyta pojawiła się już na liście płyt branych pod uwagę w podsumowaniach za rok 2017. Poniżej zapraszam na krótką fotorelację z tego niedługiego aczkolwiek emocjonalnego występu.

Retrospective – OK Andaluzja, Piekary Śląskie, 3.3.2017

Retrospective to szóstka wspaniałych ludzi a zarazem muzyków z Leszna. Aktualnie promują swój nowy album zatytułowany „Re:Search”, który jak do tej pory w moim osobistym rankingu jest najlepszą tegoroczną pozycją. Jednocześnie jest to najlepszy album w dorobku tego sympatycznego sekstetu. W ramach trasy promującej najnowszy longplay pojawili się w piekarskiej Andaluzji wraz z zespołami Ayden i Disperse (galerie z tych występów niebawem). Energetyczny występ w moim obiektywie możecie obejrzeć w poniższej galerii.

Lizard – Mega Club, Katowice, 2.12.2016

To była jak zwykle ogromna przyjemność oglądać „jaszczurzą” ekipę na scenie. I do tego przed taką gwiazdą jakim jest zespół Uriah Heep. Panowie zagrali niecałą godzinkę wypełnioną materiałem przekrojowym ze swojej dyskografii. Zakończyli jak to mają w zwyczaju genialną wersją „21 Century Shizoid Man”. Lizard jak dało się słyszeć podczas katowickiego koncertu nie schodzi poniżej pewnego poziomu co jest zauważalne na każdym kroku. Genialny Daniel Kurtyka na gitarze, wspaniały Damian Bydliński na wokalu i świetnie prezentujący się Paweł, Janusz oraz Mariusz na pozostałych instrumentach to bardzo dobrze zgrana paczka z Bielska-Białej. A już niedługo ponownie wyruszają w trasę wraz z Wishbone Ash. Życząc powodzenia jednocześnie zapraszam na kilka moich zdjęć z supportowego występu w Mega Clubie.

Uriah Heep – Mega Club, Katowice, 2.12.2016

W moim osobistym katalogu wielkich zespołów w historii rocka Uriah Heep zajmuje miejsce w ścisłej czołówce. Równocześnie wielkim marzeniem było zobaczyć choć raz ten zespół na żywo. Mick Box i jego czwórka kompanów ostatnio uwielbiła sobie polską ziemię i bywa na niej częściej. Była to już druga z rzędu wizyta w naszym kraju brytyjskich weteranów rocka. I tym razem wybrali Katowice na jeden z przystanków. A mnie udało się być na tym koncercie i posłuchać a także zarejestrować kilka ujęć z tego ważnego dla mnie wydarzenia.

Dwa słowa na temat występu… Było dynamicznie, rytmicznie, gorąco (jak to w MegaClubie) i nostalgicznie. Miło jest posłuchać tak wielkich przebojów jak Gypsy, Lady in Black, Easy Livin’ i ponadczasowe July Morning. Mick Box ma niesamowitą parę w rękach a jego Carparelli zionie muzycznym ogniem gdy wydobywa się z niego każdy riff. Do tego niesamowity i energetyczny Bernie Shaw, który śpiewa czysto i ma rewelacyjny kontakt z publicznością. Pozostali muzycy dopełniają tę świetnie prezentującą się na scenie machinę. I cóż z tego, że tylko Mick Box pozostał z oryginalnego składu. Najważniejsze jest szerzenie i propagowanie tak pięknej muzyki aby młode pokolenie mogło na równi z nami cieszyć się tymi pięknymi dźwiękami.

Serdeczne podziękowania dla Mirka Kozika i jego Cinematographer Productions za akredytację na ten wieczór.