Galerie

The Neal Morse Band – Progresja, Warszawa, 28.03.2017

Po niespełna 4 latach na jeden jedyny w Polsce koncert przyjechał Neal Morse. W Warszawie pojawił się ze swoim zespołem, w którego składzie znajdziemy m.in. Mike’a Portnoya. Koncert był to z dwóch powodów nietypowy, choć były one ze sobą ściśle powiązane. Grupa występująca pod nazwą The Neal Morse Band promuje obecnie wydany pod koniec ubiegłego roku album zatytułowany The Similitude Of A Dream. Na zasadniczą setlistę koncertu złożyły się dokładnie 23 utwory zagrane w kolejności zgodnej z jego zawartością . I co rzadko spotykane w przypadku wykonawców z kręgów okołoprogresywnych,  występ podzielono na dwie części tak jak album wypełnia dwa krążki CD. Dodatkowo, na bis, amerykańscy muzycy zagrali 2 utwory z poprzedniej płyty grupy… Neala wspierali, nie tylko instrumentalnie, ale i wokalnie: Mike Portnoy (perkusja), Randy George (bas), Bill Hubauer (klawisze, saksofon) oraz Eric Gilette (gitara). Cóż więcej pisać, płyta znalazła się w naszym muzycznym podsumowaniu roku 2016 na drugim miejscu, a koncert potwierdził, że w żadnym razie nie była to zawyżona lokata.

Marek J. Śmietański

PS. Dziękujemy firmie  Music Landscapes Productions za akredytację foto.

Art of Illusion – Leśniczówka, Chorzów, 25.3.2017

Wielkimi krokami zbliża się premiera drugiego longplay’a bydgoskiego zespołu Art of Illusion, który aktualnie promuje nowy singiel „Devious Saviour”. Pięknie wydany można było zakupić między innymi podczas sobotniego koncertu w chorzowskiej Leśniczówce. Godzinny koncert zabrzmiał bardzo soczyście a najlepiej zaprezentował się w ten wieczór genialnie uderzający za setem perkusyjnym Kamil Kluczyński. Reszta świetnie się uzupełniała a nowe utwory zapowiadają, że będzie jeszcze lepiej niż na debiucie. Poniżej zapraszam na prawie w całości czarno – białą podróż fotograficzną.

Candlemass – Solitude

Samotnia

Siedzę tu sam w ciemnościach
Czekając na wyzwolenie
Samotny i opuszczony, płaczę
Wyczekuję nadejścia tego czasu
Śmierć oznacza życie
Proszę, pozwól mi umrzeć w samotni

Nienawiść mym jedynym przyjacielem
Ból zaś ojcem
Udręka sprawia mi przyjemność
Śmierć mym sanktuarium
Z rozkoszą jej poszukuję
Proszę, pozwól mi umrzeć w samotni


Czytaj dalej Candlemass – Solitude

Tommy Emmanuel – Wytwórnia, Łódź, 17.03.2017

Ze względu na stan zdrowia Tommy Emmanuel był zmuszony odwołać listopadową trasę koncertową. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze i genialny australijski gitarzysta w marcu wrócił do Europy w doskonałej formie. Licznie zgromadzona w łódzkiej Wytwórni publiczność przyjęła go bardzo gorąco, włącznie z wręczeniem pod koniec koncertu ogromnego czerwonego serca. Mistrz technik fingerstyle* i slapping** odwdzięczył się świetnym koncertem, udowadniając, że o kłopotach zdrowotnych już nie pamięta. Tommy zaprezentował bardzo zróżnicowany repertuar, tak samo jak różnorodna jest jego autorska twórczość. W jego grze pojawiły się brzmienia charakterystyczne dla jazzu, country, bluegrass, bluesa, popu, a także flamenco i muzyki klasycznej. Kto nie miał okazji widzieć i słyszeć Emmanuela w akcji mógł dobitnie się przekonać, że jedna osoba potrafi sprawić wrażenie obecności na scenie kompletnego zespołu.

*) fingerstyle – przełożenie techniki pianistycznej na gitarę, gdzie kciuk prawej ręki pełni taką samą rolę jak lewa ręka pianisty, natomiast pozostałe palce wykonują taką samą pracę jak jego prawa ręka. Charakterystycznym elementem tego stylu jest łączenie na jednym instrumencie melodii, basu, podkładu rytmicznego czy nawet elementów perkusyjnych.
**) slapping (inaczej klang) – technika gry na gitarze basowej opierająca się na dwóch partiach: slapie – energicznym uderzeniu kciukiem w strunę tak, by by po uderzeniu wydobyła ona czysty dźwięk w skutek otarcia o podstrunnicę oraz popie – dynamicznym poderwaniu struny, która obijając się o progi instrumentu wyda charakterystyczny, podobny do poprzedniego dźwięk.

Marek J. Śmietański

PS. Dziękujemy klubowi  Wytwórnia za akredytację foto.

Ayden – OK Andaluzja, Piekary Śląskie, 3.3.2017

Poznański kwartet Ayden, który jest na początku swej muzycznej podróży ujął mnie swoją skromnością i otwartością wobec publiczności. Panowie jednak we wspaniałym stylu zaprezentowali się w piekarskiej Andaluzji. Ich muzyka to piękny post-rock inspirowany dźwiękami m.in. Tides from Nebula. Zresztą partie gitarowe były nagrywane w  studiu członków tegoż zespołu. Na pewno z zaciekawieniem będę obserwował ich karierę. Na tę chwilę mogę powiedzieć, że debiutancki album „Identity” jest nie tylko interesujący z zewnątrz ale i jego wewnętrzna, muzyczna zawartość ma duży potencjał. Dla mnie ta płyta pojawiła się już na liście płyt branych pod uwagę w podsumowaniach za rok 2017. Poniżej zapraszam na krótką fotorelację z tego niedługiego aczkolwiek emocjonalnego występu.

Paweł Domagała – Wytwórnia, Łódź, 12.03.2017

<

p style=”text-align:justify;”>Paweł Domagała dotychczas był kojarzony zdecydowanie jako aktor filmowy, serialowy i teatralny. Do niedawna mało kto wiedział, że nie tylko pasjonuje się muzyką, ale również zajmuje się nią niemal na co dzień. W 2009 roku wraz z Igorem Przebindowskim, Wojciechem Królem i Fryderykiem Młynarskim założył soft rockowy zespół Ginger, w którym pełnił rolę wokalisty i gitarzysty. Natomiast w ubiegłym roku we współpracy z Łukaszem Borowieckim wydał bardzo osobistą i intymną płytę solową zatytułowaną Opowiem Ci o mnie. I w żadnym wypadku nie zawiera ona nic, co kojarzyłoby się z piosenką aktorską. Paweł umiejętnie balansuje na pograniczu popu, rocka i bluesa, co kojarzy się nieco z twórczością Johna Mayera czy Mumford and Sons. Emocjonalne teksty piosenek „dotykają” miłości, wiary, spokoju wewnętrznego, a ponieważ podczas koncertu artysta opowiadał o swoich muzycznych doświadczeniach, jego występ został bardzo pozytywnie przyjęty przez łódzką publiczność.
PS. Instrumentalnie Pawła wspomagali: Tomasz „Serek” Krawczyk – gitara, Łukasz Borowiecki – bas i Robert Rasz – perkusja.

Marek J. Śmietański

PS. Dziękujemy klubowi  Wytwórnia za akredytację foto.

Retrospective – OK Andaluzja, Piekary Śląskie, 3.3.2017

Retrospective to szóstka wspaniałych ludzi a zarazem muzyków z Leszna. Aktualnie promują swój nowy album zatytułowany „Re:Search”, który jak do tej pory w moim osobistym rankingu jest najlepszą tegoroczną pozycją. Jednocześnie jest to najlepszy album w dorobku tego sympatycznego sekstetu. W ramach trasy promującej najnowszy longplay pojawili się w piekarskiej Andaluzji wraz z zespołami Ayden i Disperse (galerie z tych występów niebawem). Energetyczny występ w moim obiektywie możecie obejrzeć w poniższej galerii.

Moya Brennan – Progresja, Warszawa, 03.03.2017

Kiedy w ubiegłym roku tłumaczyłem tekst I Will Find You grupy Clannad (trzy różne wersje można porównać tu), przez myśl mi nie przeszło, że nie minie nawet 10 miesięcy, a nadarzy się okazja wysłuchania tego utworu na żywo w wersji bardzo bliskiej oryginału. Oczywiście nie można stawiać znaku równości między koncertem Moyi Brennan i jej macierzystego zespołu. Twórczość Moyi leży również na pograniczu tradycyjnej muzyki irlandzkiej i celtyckiej, popu oraz new age, jednak nie znajdziemy w niej folk rocka, za to pojawiają się elementy współczesnej muzyki chrześcijańskiej (ang. contemporary christian music) i ambient. Irlandzka wokalistka w Polsce kończyła trasę promująca nową płytę Canvas. To w dużej mierze zaważyło na doborze utworów, bo aż 7 piosenek z tego albumu znalazło się w setliście. Nie zabrakło na niej również „hitów” Clannad takich jak wspomniany na początku utwór z Ostatniego Mohikanina, fragmenty ścieżki dźwiękowej z Robin Hooda czy przebojowy, zaśpiewany razem z publicznością Teidhir Abhaile Riú. Moya wystąpiła z towarzyszeniem Cormaca De Barra grającego na harfie, córki Aisling Jarvis (gitara), syna Paula Jarvisa (klawisze, instrumenty perkusyjne) oraz Lii Wright (skrzypce). Bardzo udany, klimatyczny koncert dla wielu obecnych z pewnością stanie się na długo niezapomnianym wieczorem.

Marek J. Śmietański

PS. Dziękujemy klubowi  Progresja za akredytację foto.

Kroki – Wytwórnia, Łódź, 19.02.2017

Kroki to mieszanka trzech muzycznych światów – jazzu, soulu oraz indie rocka. Co prawda zbyt wiele jazzu publiczność nie usłyszała, ale i tak nie przeszkodziło to wielu osobom dobrze się bawić w niedzielny wieczór, szczególnie że cała twórczość tego młodego poznańskiego zespołu jest gęsto okraszona elektroniką. Jak na razie grupa ma na koncie jedną płytę zawierającą niespełna 30 minut muzyki, wydaną przez Kayax w październiku 2016, i z tego powodu występ okazał się dość krótki. Jedynym minusem był nieco zbyt długi czas oczekiwania na rozpoczęcie koncertu – ponad 20-minutowe opóźnienie bez istotnych przyczyn nie przystoi muzykom, którzy stawiają nomen omen pierwsze kroki na większych polskich scenach. Zespół tworzą wokalista i gitarzysta Jakub ‚Merner’ Goleniewski, basista Paweł Stachowiak oraz producent Łukasz ‚Szatt’ Palkiewicz. Co zaskakujące, część pulbiczności ze zdziwieniem obserwowała fanów dobrze znających teksty, ale rzut oka na YouTube’a szybko sprawę wyjaśnił. Pierwsze single Who You Are i Eyes, wrzucone do sieci jesienią 2015 już dawno przekroczyły 200 tys. wyświetleń (o ile zsumować wyniki wersji koncertowej i studyjnej). Warto zatem śledzić dalsze losy poznańskiego trio.

Marek J. Śmietański

PS. Dziękujemy klubowi  Wytwórnia za akredytację foto.

Monika Borzym – Wytwórnia, Łódź, 14.02.2017

Monika Borzym kilkukrotnie dziękowała za obecność publiczności, która licznie stawiła się w Wytwórni pomimo (sic!) tego, że koncert został zorganizowany w Walentynki. Wokalistka, choć młoda wiekiem jak na jazzmankę (a właściwie jazzwomankę), nieustająco imponuje na scenie wielką dojrzałością. Ale uwaga: dojrzała wcale nie oznacza poważna czy też stateczna. Jak sama mówi, obecnie przeżywa beztroskę i młodość, której wcześniej jej brakowało. Naturalna i swobodna jakby urodziła się na scenie, oczarowała widzów zarówno swoim głosem, jak i opowieściami o piosenkach, które zaśpiewała. Łódzki koncert był ostatnim w ramach trasy promującej najnowszą płytę Moniki zatytułowaną Back To The Garden. Na krążku tym znalazły się piosenki z początków twórczości Joni Mitchell czyli raczej folk-rockowe z elementami soulu niż jazzowe. Oczywiście w wydaniu „borzymowym” zabrzmiały zupełnie inaczej, nie tylko z innym instrumentarium czy w innej tonacji, ale przede wszystkim nie przesadnie ekspresyjnie. Dzięki temu niektóre z kompozycji stały się bardziej przystępne od oryginałów. Monice towarzyszyła w Łodzi trójka starannie dobranych instrumentalistów: na kontrabasie znakomity Robert Kubiszyn, na perkusji wszechstronny Sebastian Frankiewicz, na gitarze utalentowany Daniel Popiałkiewicz.

Marek J. Śmietański

PS. Dziękujemy klubowi  Wytwórnia za akredytację foto.